Szybka Kolej Miejska w Warszawie

W trosce o osoby mające trudności w obsłudze strony przygotowaliśmy kilka ułatwień.
W każdej chwili możesz wywołać okno z opcjami za pomocą skrótów.

  • Internet Explorer, Chrome oraz Safari - kombinacja klawiszy Alt + litera c.
  • Firefox - kombinacja klawiszy Alt + Shift + litera c

Możesz również powiększać lub pominiejszać stronę, jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała.

  • Aby powiększyć widok strony oraz litery skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku + .
  • Aby zmniejszyć widok strony skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku - .
  • Aby przywrócić stronę do oryginalnych rozmiarów skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz cyfry 0.

Możesz również zmienić kontrast strony. Skorzystaj z przycisków poniżej.



Możesz przełączyć się na tekstową wersję strony.

Jesteś tutaj > Strona główna > 170 lat > Historia jednego z przystanków „wiedenki”

« powrót

170 lat  /   30 czerwca 2015
Autor  /  administrator

Historia jednego z przystanków „wiedenki”

Kiedy od 9 września 1845 r. pierwsze pociągi parowe zaczęły wozić pasażerów do stacji w Rudzie Guzowskiej (dziś Żyrardów), nie zatrzymywały się na przystanku Jaktorów. Nie zatrzymywały – bo przystanku takiego jeszcze nie było, miał powstać za kilka miesięcy.

Przystanek - Jaktorów

Dzisiaj, w Jaktorowie na szlaku dawnej „wiedenki” trwają intensywne prace inwestycyjne. Jednym z ich efektów będzie likwidacja dwukrawędziowego peronu wyspowego, który wybudowano w okresie elektryfikacji linii. Teraz w Jaktorowie będą dwa perony jednokrawędziowe. Tak, jak w czasach Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej.

Historia przystanku w Jaktorowie sięga jesieni 1845 r. Oto 20 października 1845 r. inżynier, który kierował budową drogi żelaznej w I. Oddziale – inżynier Konstanty Kamiński, od głównego konstruktora drogi, płk. Gerstfelda otrzymał polecenie dokładnego zbadania strat jakie w wyniku wytyczenia i przeprowadzenia linii kolejowej poniósł pewien właściciel folwarku. „Pan Walenty Wołoski – pisał płk. Gerstfeld – gruntując się na umowie z byłą Dyrekcją zawartej, wszedł do Zarządu Drogi Żelaznej z prośbą o urządzenie na gruntach folwarku Jaktorów przystanku do władowania i wyładowania towarów (…)”.

Tyle, że zanim przystanek mianoby otworzyć, trzeba było dyskretnie zbadać ekonomikę tego przedsięwzięcia – a więc na ile ładunków można było liczyć: „potrzebuję przede wszystkim wiadomości o ilości gruntów do folwarku należących” a także jakie roszczenie odszkodowawcze może mieć do DŻWW pan Wołoski: „wzywam przeto Pana Inżyniera, ażebyś przedstawić mi zechciał dokładny wykaz wszelkich w terytorium dóbr wzmiankowanych – pod drogę ustąpionych gruntów wraz z przybliżonym oszacowaniem takowych”.

Odpowiedź inżyniera Kamińskiego została przygotowana błyskawicznie. Już dwa dni później, 22 października płk. Gerstfeld otrzymał raport, z którego wynikało, że można się spodziewać roszczeń na sumę 5718 zł i 4 gr., natomiast „grunta należące do folwarku Jaktorów a pod Drogę Żelazną zajęte, wedle szczegółowego pomiaru i obrachowania wynoszą (…) 19 Morgów 259,9 prętów kwadratowych”.

Widocznie argumenty przedłożone przez pana Walentego Wołoskiego były przekonywujące, bo Zarząd w krótkim czasie przystanek uruchomił.

Nie wiemy, czy dużo towarów „władowano i wyładowano” na jaktorowskim przystanku. Nie zachowały się takie informacje. Wiemy jednak, że w historii DŻWW Jaktorów pojawia się jeszcze raz: w roku 1883. W tym roku właśnie, zostaje uruchomiona niedługa, licząca 230 sążni (ok. 490 m.) bocznica do bielnika fabryki przędzalniczej Hellego i Dietrycha.
Dzisiaj chyba już nikt nie pamięta o bocznicy późniejszych Żyrardowskich Zakładów. Obawiam się także, że mieszkańcy Jaktorowa nie wiedzą też, że swój kolejowy przystanek zawdzięczają panu Walentemu Wołoskiemu, który prawie 170 lat temu poczuł się skrzywdzony przez Zarząd drogi żelaznej.

Andrzej Paszke