Szybka Kolej Miejska w Warszawie

W trosce o osoby mające trudności w obsłudze strony przygotowaliśmy kilka ułatwień.
W każdej chwili możesz wywołać okno z opcjami za pomocą skrótów.

  • Internet Explorer, Chrome oraz Safari - kombinacja klawiszy Alt + litera c.
  • Firefox - kombinacja klawiszy Alt + Shift + litera c

Możesz również powiększać lub pominiejszać stronę, jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała.

  • Aby powiększyć widok strony oraz litery skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku + .
  • Aby zmniejszyć widok strony skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku - .
  • Aby przywrócić stronę do oryginalnych rozmiarów skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz cyfry 0.

Możesz również zmienić kontrast strony. Skorzystaj z przycisków poniżej.



Możesz przełączyć się na tekstową wersję strony.

Jesteś tutaj > Strona główna > 170 lat > Na plancie i na stacji

« powrót

170 lat  /   23 kwietnia 2015
Autor  /  administrator

Na plancie i na stacji

Na plancie i na stacji

W gościnnej sali Centrum Aktywizacji Społeczności Lokalnej CAL Paca 40 w Warszawie kilkanaście osób wysłuchało opowieści Marii Balickiej o kolei w życiu i twórczości Władysława Stanisława Reymonta pt. „Na plancie i na stacji”. Organizatorem spotkania były PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Władysław Stanisław Reymont (1867-1925) Laureat Literackiej Nagrody Nobla (1924) za powieść „Chłopi”, autor utworów o tematyce kolejowej, m.in. „Pracy” (1891), „Szczęśliwi” (1894), „Przy robocie” (1895), „Senne dzieje” (1908), „Marzyciel” (1909), kolejarz.

Służba na Drodze Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej była dla późniejszego pisarza pierwszą i jedyną w życiu pracą stałą. Zachowało się niewiele dokumentów i wiarygodnych relacji świadków o tym okresie jego życia. Sam pisarz mówił o tym niechętnie. Dlatego tak wiele nieścisłości na ten temat można spotkać w jego biografiach.

Pierwszy zawodowy kontakt Reymonta z koleją nastąpił w 1888 r. Początkowo były to płatne dniówkowo roboty przy odśnieżaniu torów i wymianie szyn w okolicach Wolbórki, a od jesieni tego roku bezpłatny staż na kancelistę na stacji w Rogowie. Staż skończył się po czterech miesiącach. Jak wynika z zapisów zachowanych w notatniku pisarza, przyczyną wyrzucenia ze stażu był „bałagan” w powierzonych mu dokumentach oraz nadmierna sympatia, jaką okazywał młodej żonie zawiadowcy stacji. Po kilkunastu miesiącach i kilku bezskutecznych próbach Reymont ponownie dostał się do kolejowej służby. Pomógł mu w tym prawdopodobnie mąż siostry Kamili, technik kolejowy pracujący w pobliżu Wolbórki. Było to nisko płatne stanowisko starszego robotnika na odcinku drogowym w Rogowie. Po trzymiesięcznym stażu Reymont zdał egzamin kolejowy ze znajomości licznych przepisów i instrukcji. Do jego obowiązków należał codzienny obchód (tam i z powrotem) około 11- kilometrowego odcinka między stacją Rogów a przejazdem drogowym we wsi Lipce, w celu zebrania od dróżników przejazdowych i obchodowych informacji na temat wszystkich zdarzeń związanych z ruchem kolejowym. Dróżnicy byli analfabetami, dlatego zadaniem starszego robotnika było sporządzanie odpowiednich sprawozdań, a także przekazywanie w obecności świadka, rozporządzeń dyrekcji. Reymont mieszkał w wynajętych izbach we wsiach Krosnowa i Przyłęk Duży. Ten okres jego stałej pracy na kolei trwał od połowy grudnia 1890 r. do października 1892 r. W jednej z autobiografii przeznaczonej dla czytelnika francuskiego Reymont napisał: „Porzuciłem kolej z jej winy”.

W przybliżaniu gościom tej strony postaci i twórczości Wł. St. Reymonta sięgnijmy do książki Tomasza Jodełki-Burzeckiego, „Reymont przy biurku”, PIW, Warszawa 1978. Autor przytacza w niej notatkę, w której przyszły noblista opisał przygodę, jaka go spotkała na DŻWW pod koniec 1893 r. albo na początku 1894 r. Wynika z niej, że „(...) kolej okazała się bardzo niedelikatna wobec swego niedawnego funkcjonariusza. Może w ten sposób zemściła się za odejście Reymonta do innej pracy...”.

Sz. Panie!
W dniu wczorajszym potrzebowałem ze stacji Ruda Guzowska dojechać do Pruszkowa. Otóż ponieważ było dość późno, bo coś po drugim dzwonku, więc wziąwszy tylko od zawiadowcy stacji kartkę na przejazd do najbliższej stacji – pojechałem, w Grodzisku dopiero płacąc za przestrzeń przejechaną i wykupując bilet do Pruszkowa.

W Pruszkowie wysiadłem, ponieważ jednak postój pociągu w wymienionym miejscu jest pięciominutowy, więc cofnąłem się jeszcze do wagonu zamienić słów kilka z kółkiem znajomych, jadących do Warszawy.

I tu właśnie zaczyna się tragifarsa głupstwa od gorliwości służbowej rewidentów biletów, bo nim zdążyłem zamienić słów kilka, wchodzi jakiś bardzo modnie ugarnirowany pan (wabiący się Ossowskim, jak mnie objaśniono) i żąda biletu.

Nie pomaga moje powiedzenie, że tu wysiadam, ponieważ dotąd wykupiłem bilet, jaki konduktor zabrał ode mnie w Grodzisku, nie pomaga interpelacja tegoż konduktora ani współpasażerów – ów Ossowski rozkazuje mnie służbie stacyjnej, jako pasażera jadącego bez biletu, do protokołu i spłaty podwójnej za przestrzeń od Granicy do Warszawy.

Gdzie jest jaka logika owego rewidenta? Więc w ten sposób każdego, kto wejdzie do wagonu pożegnać się ze znajomymi, można na pięć minut przed odejściem pociągu oddać do kary jako pasażera bez biletu? Można mu kazać zapłacić podwójny bilet za to, że nie przejechał ani metra i nie miał najmniejszej ochoty do jazdy?! Więc każdy pasażer jadący Drogą Warszawsko-Wiedeńską jest przeznaczony na łup samowoli i zbyt często zmiennego humoru jakichś Ossowskich et tutti grati?

Sprawa jest drobna, ale niniejszym pragnąłbym zwrócić uwagę władzy kolejowej na gorliwość oficjalisty, aby go nie zaniedbała wynagrodzić – i uwagę publiczności mającej zwyczaj wchodzić do wagonów, a odprowadzającej.

Panowie i panie, zaniechajcie tej przyjemności, bo taki pan w płaszczu z gwiazdką i modnie obciągniętych chudych kończynach odda was do zapłacenia kary za przejazd bez biletu.

Dość znam ludzkiego głupstwa, ale tak nędznego, którego padłem ofiarą – nie znałem.
Przyjm, Sz. Panie Redaktorze, słowa prawdziwego szacunku i poważania.

Wł. S. R.

Marek Moczulski
Fot. Sara Charafeddine

powiązana galeria

  • Na plancie i na stacji