Szybka Kolej Miejska w Warszawie

W trosce o osoby mające trudności w obsłudze strony przygotowaliśmy kilka ułatwień.
W każdej chwili możesz wywołać okno z opcjami za pomocą skrótów.

  • Internet Explorer, Chrome oraz Safari - kombinacja klawiszy Alt + litera c.
  • Firefox - kombinacja klawiszy Alt + Shift + litera c

Możesz również powiększać lub pominiejszać stronę, jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała.

  • Aby powiększyć widok strony oraz litery skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku + .
  • Aby zmniejszyć widok strony skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku - .
  • Aby przywrócić stronę do oryginalnych rozmiarów skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz cyfry 0.

Możesz również zmienić kontrast strony. Skorzystaj z przycisków poniżej.



Możesz przełączyć się na tekstową wersję strony.

Jesteś tutaj > Strona główna > A. Wasiutyński > O nauce Aleksandra Wasiutyńskiego

« powrót

A. Wasiutyński  /   31 marca 2015
Autor  /  administrator

O nauce Aleksandra Wasiutyńskiego

Pamiętnik Wasiutyńskiego

Zacząłem snuć projekty zostania inżynierem

(…) Stąd (moja przychylność – dopisek red.) raczej do matematyki , niż do historii, do fizyki raczej niż do chemii. Nie mogłem się jednak uskarżać na brak pamięci do języków obcych , które studiować lubiłem. Przyczyniała się do tego zachęta ze strony obojga rodziców, którzy dobrze znali język francuski, ojciec zaś znał gruntownie język niemiecki i rozumiał angielski. Będąc w klasie V w r.1875/6 rozpocząłem gruntowną naukę języka francuskiego z panną Marią Triponne (…) Była to miła i inteligentna osoba, która mnie obznajmiała z arkanami ortografii participiów francuskich i innych trudności gramatycznych, później zaś z literaturą francuską wedle Mennechet.. w tych lekcjach brali też udział z przerwami obaj moi bracia. W tymże roku w zimie 1875/6 pobierałem oprócz lekcji francuskiego też lekcje tańca. (…) Uczyliśmy się polek ( zwyczajnej i polki mazurki), walców na 2 i 3 pas, kontredansa, lansiera, menueta no i przede wszystkim mazura; bawiliśmy się przy tym i po tym doskonale.

(…) Rok szkolny 1876/7 w szóstej klasie przeszedł mi na pilnej nauce i czytaniu książek takich , jak „Jerozolima wyzwolona” Tasso w przekładzie Kamińskiego, „Listopad” Rzewuskiego, „Le roman d un jeunne home „ Feuilleta , „ Le mot de lenigme” P. Craven i rosyjskich do szkoły , przede wszystkim „Wojna i Pokój” Tołstoja. Nauki szły mi dobrze, byłem kandydatem na nagrodę. (…) Ojciec mój i brat starszy, Zygmunt, przedstawili mi potrzebę obrania sobie zawodu mającego cele praktyczne i dającego środki utrzymania. Drogą do kariery inżynierskiej było ukończenie Instytutu Komunikacji w Petersburgu, który to Instytut i wychodzący z niego inżynierowie korzystali z wyjątkowych przywilejów. Zacząłem więc snuć projekty zostania inżynierem , nie zdając sobie zresztą sprawy, jak działalność w tym zakresie będzie wyglądała. Wiedziałem tylko, że jest to jeden z zawodów dostępnych dla Polaka i przyjemniejszych dla mnie niż zawód lekarza czy prawnika. Miałem przy tym pewna sympatię dla fizyki i matematyki .W tym czasie wpadła mi w ręce książka Gratryego „Źródło” ( Les souces) w tłumaczeniu polskim ks. Hempla , której autor przedstawia program encyklopedycznego wykształcenia i gorąco je zaleca.

(…) Egzaminy przejściowe do 8-ej klasy przeszły szczęśliwie – dostałem promocję. Zacząłem myśleć o urzeczywistnieniu projektu wyjazdu do Petersburga i Terejok w Finlandii, gdzie mieszkali przez lato wujostwo Karolowie Bentkowscy. Wuj mój , Karol Bentkowski ukończył Instytut Korpusu Inżynierów komunikacji jako jeden ze stypendystów , korzystając z jednego ze stypendiów utworzonych dla młodzieży z Królestwa. Był to czas, w którym ten wyższy zakład techniczny miał organizację wojskową .Młodzież przybywająca z Królestwa , nie dość władająca językiem rosyjskim , była za czasów wuja egzaminowana po polsku; niektórzy z profesorów byli to francuzi i wykładali po francusku. Jednym z profesorów Instytutu był wówczas Stanisław Kierbedź( twórca mostu Kierbedzia na Wiśle w Warszawie). |Karol Bentkowski zwrócił na siebie jego uwagę i po ukończeniu Instytutu został przyjęty do budowy pierwszego mostu przez Newę. Na tym stanowisku dał się poznać wielkiemu księciu Michałowi Mikołajewiczowi , namiestnikowi Kaukazu, który mu oddał budowę drogi żel. Z Poti do Tyflisu. Jako dyrektor Towarzystwa tej kolei i przedłużenia jej do Baku zamieszkał potem w Petersburgu. Moje bliskie z wujem stosunki zawiązały się z racji specjalności , którą sobie obrałem i doznałem od niego najżyczliwszej pomocy. Był to człowiek wielkiej prawości charakteru i poczciwości. Uczynny dla rodaków i rodziny, chętnie niosący bez rozgłosu , miłosierną pomoc potrzebującym , łagodny aż do naiwności. Gdy go poznałem , pierwsze co mnie uderzyło, była jego mowa polska, czysta, bez żadnych naleciałości, taka , jaką wyniósł z domu przed 40 laty. (…)

Króciutko o wagarach:

(…) Owczesne stosunki szkolne nie sprzyjały rozwojowi koleżeństwa. Spotykano się w szkole; jeżeli zdarzały się godziny wolne wskutek nieprzybycia któregoś z nauczycieli, chodziliśmy w kilku na spacery ( tak zwane wagary) do pobliskich Alei, Botanicznego Ogrodu i Łazienek, dyskutując na różne tematy po drodze, ale ciężka praca jaką wymagał program szkolny tak zapełniała czas, że o wspólnej zabawie, sporcie, rozrywkach nie można było myśleć. (…) Na zabawę w czas letni chodziliśmy najczęściej do Frascati, ogrodu hr. Branickich, położonego po drugiej stronie ul. Wiejskiej, do którego można było otrzymać bilety imienne wstępu na cały sezon letni. (…)


powiązana galeria

  • Pamiętnik Wasiutyńskiego okładka
  • Pamiętnik Wasiutyńskiego strona
  • Pamiętnik Wasiutyńskiego ilustracja